Klasyczny proces – zaczyna się w sierpniu, od dołu, albo od góry, albo łącznie, metodą actual+inflacja, albo lekki wzrost w stosunku do zeszłego roku. OK, czasami dodawane są nowe inicjatywy, zwykle te które już się toczą, albo są wpisane w agendę działań. Potem jest negocjowanie konsensusu, który jest gdzieś po środku. Od celów dla firmy dochodzimy do celów dla działów i pojedynczych osób. Cały proces budżetowania zwykle angażuje większość menedżerów i zajmuje od 3 (to bardzo optymistycznie) do 6 miesięcy (to realnie). I w ciągu 1 dnia tzn 1 stycznia zwykle staje się nieaktualny. Dlaczego? Bo baza wyjściowa czyli wyniki na koniec roku
poprzedzającego rok budżetowy są zwykle inne niż te które zostały założone, bo przez 3-6 miesięcy pracy nad budżetem sytuacja zarówno w branży jak i całym biznesie się zmieniła, a tym samym priorytety biznesowe uległy dezaktualizacji. Jeśli koszt kadry zarządzającej to powiedzmy 10% kosztów, to gdyby całkowicie wyeliminować proces budżetowania lub znacząco zmniejszyć jego pracochłonność, rentowność Twojego biznesu mogłaby wzrosnąć o 2,5 – 5 p.p. to dużo, nieprawdaż? Tylko dlaczego tak mało firm podejmuje działania usprawniające proces budżetowania i czy to się w ogóle da zrobić?
Dlaczego Twój proces budżetowania marnuje energię ludzi, ale mało kto chce go zmienić?
